ACTA 2. Stanowisko Ministerstwa Cyfryzacji

Echa "ACTA 2". Ministerstwo Cyfryzacji: modyfikacje w prawie autorskim "nie znajdują akceptacji"

Parlament Europejski poparł proponowane zmiany po prawie autorskim. Niektórzy wydawcy prasowi i artyści cieszą się, a Ministerstwo Cyfryzacji zważa, że zmiany są nie zaakceptować do zaakceptowania.

Resort cyfryzacji w przesłanym nam oświadczeniu wskazuje, że od 2016 roku współpracował z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie wyrobienia polskiego stanowiska w kwestii dyrektywy o prawie autorskim. Dodaje, że Ministerstwu Cyfryzacji od początku zależało przede wszystkim na wypracowaniu takiego brzmienia zapisów, które "nie spowoduje jakiegokolwiek uszczerbku na rzecz wolności słowa".

Ministerstwo Cyfryzacji o "ACTA 2"

Dalej czytamy, że stanowisko Rządu odnosi się wyłącznie do kompromisowych zapisów dyrektywy zaproponowanych w lipcu przez Prezydencję Bułgarską, które uwzględniały nastawienie polskie.

Niestety, w następstwie debaty w Parlamencie Europejskim zapisy zmieniły swoje brzmienie i zostały przegłosowane po dniu 12 września br. Przyjęta treść jest sprzeczna z kompromisową propozycją Prezydencji i nie znajduje akceptacji ze strony ani Ministra, ani Ministerstwa Cyfryzacji.

Brak rozróżniania akceptacji dla kompromisowych zapisów od braku akceptacji dla przyjętych wyjść należy uznać za nieporozumienie lub manipulację.

"ACTA 2". Co się przebudowało?

Ze zmian niezadowoleni są również eksperci z fundacji Centrum Cyfrowe. Podkreślają, że decyzja PE to kurowanie dżumy cholerą.

– Nowa dyrektywa miała uregulować prawo do sposobu, w jaki korzystamy z globalnej sieci. Wygląda jednak na wówczas, że to internet zostanie musiał dostosować się do dyrektywy – ostrzegają eksperci fundacji Centrum Cyfrowe.

Eksperci podsumowali w swoim stanowisku modyfikacje, które zostały poparte poprzez PE. Dodają, że wynik głosowania to triumf wielkich firm przemysłu kreatywnego jak i również rozrywkowego oraz posiadaczy praw – uzyskali wszystko, na temat co prosili:

Członkowie parlamentu poparli tym danym rozwiązania, które krytykowane dawny nie tylko przez użytkowników protestujących przeciw dyrektywie, ale także przedstawicieli nauki, start-upy, biznes internetowy, a poniekąd niektórych twórców i przedstawicieli branży rozrywkowej.

Alek Tarkowski, prezes fundacji Centrum Cyfrowe podkreśla, że nowa dyrektywa miała dostosować uprawnienie do sposobu, w jaki to używamy internetu. Swoim zdaniem jednak, Parlament Europejski, mimo wcześniejszych deklaracji, nie jest zainteresowany zapowiadaną do tej pory równowagą między prawami konstruktorów an użytkowników.

Centrum Cyfrowe przygotowało zestawienie tego, co zostało poparte:

  1.  Obowiązek filtrowania treści zamieszczanych przez użytkowników, żeby sprawdzić, czy platforma internetowa ma licencje na tę treść dla zapobiegania naruszeniom prawa autorskiego. Będzie mężczyzna dotyczył wszystkich platform wraz z wyłączeniem małych, co wydaje się być nieprecyzyjnym zapisem. W efekcie tego rozwiązania może osiągnąć cel do blokowania takich zawartości jak parodia, memy, satyra, czy cytowanie. Przyjęte prawo nie zawierają gwarancji norm użytkowników – zakładają, hdy to wypracują platformy, w porozumieniu z posiadaczami norm autorskich.
  2. Poparto oryginalne prawo pokrewne dla wydawców prasowych, potocznie zwane podatkiem od linków, które wprowadza obowiązek uzyskania licencji za pośrednictwem portale wykorzystujące fragmenty punktów prasowych. Alternatywną propozycją stało się przyznanie wydawcom prasowym domniemania reprezentacji zamiast nowego upoważnienia, ale parlamentarzyści uznali to rozwiązanie za niewystarczające.
  3. Nie rozszerzono dozwolonego użytkowania pozwalającego prowadzić analizę wpisów i danych, czyli TDM, ważną metodę pracy spośród Big Data. Skorzystają z niego jedynie instytucje naukowe, kiedy objęcie przepisem także jednostek indywidualnych i firm stało się w interesie europejskiego sektora badań i rozwoju.
  4. Przyznano dodatkowo ochronę prawnoautorską organizatorom wydarzeń sportowych, chociaż poprawka została wprowadzona dwa miesiące temu bez należytych analiz czy konsultacji.

Nie poparto:

  •  wolności panoramy, która pozwala robienie zdjęć zabytków, dzieł dzieł sztuki i architektury w powierzchni publicznej,
  • przepisów ochraniających domenę publiczną przed zawłaszczeniem, to oznacza, że postać, która uważa się zbyt twórcę obrazów Leonarda da Vinci nadal pozostaje bezkarna,

Natalia Mileszyk, prawniczka z fundacji Centrum Cyfrowe, zwraca uwagę na to, że dobre prawo autorskie powinno uwzględniać interesy wszelkich podmiotów zaangażowanych w tworzenie i użytkowanie kultury: kreatorów, posiadaczy praw, pośredników i użytkowników.

Parlament Europejski zapomniał o tymże fakcie i poparł wersję dyrektywy, w której posiadacze praw biorą wszystko, an użytkownicy dostają skrawki. Nie zaakceptować takiej reformy prawa autorskiego potrzebujemy – zaznacza ekspertka.

Głosowanie Parlamentu Europejskiego to nie koniec procesu legislacyjnego. Ostateczny tekst instrukcje zostanie teraz wypracowany przez Parlament Europejski, Radę Ue i Komisję Europejską. Tekst dokumentu będzie jeszcze dlatego przedmiotem głosowania na posiedzeniu plenarnym Parlamentu.

Artyści i wydawcy zadowoleni spośród "ACTA 2"

Izba Wydawców Prasy nie kryje zadowolenia wraz z działań Parlamentu Europejskiego. Przy opublikowanym stanowisku podkreśla, iż zgodnie z tą propozycją wydawcy będą uprawnieni do otrzymywania rekompensat za wykorzystywanie ich surowców w środowisku online.

Jak ważne, beneficjentem przyjętego poprzez Parlament Europejski rozwiązania są także dziennikarze – autora materiałów, a stosowne prawo projektu gwarantują utrzymanie każdego dotychczasowych możliwości korzystania spośród treści przez indywidualnych internautów.

Swoje zadowolenie wyraziło również środowisko artystów skupione w ZAiKS.

Zwyciężyli autorzy, wydawcy oraz interesanci naszej twórczości! Zwyciężyła kreatywność i innowacyjność! Zwyciężyła kultura europejska!

Przewagą przeszło 200 głosów Parlament Europejski poparł starania o sprawiedliwe wynagradzanie twórców. Tym danym zamanifestował swój brak potwierdzenia na kampanię dezinformacyjną, kłamliwe i demagogiczne porównywania instrukcje o prawie autorskim do odwiedzenia ACTA czy straszenie cenzurą w internecie.