Inwestycje w Polsce. Wywiad z Janem Krzysztofem Bieleckim

Jan Krzysztof Bielecki: "W TVP odrzucić chwali się przedsiębiorczości. To niszczy klimat biznesowy"

Polskie firmy za nic nie zaakceptować chcą wydawać gotówki i inwestować. Dlaczego? - To przez pogarszający się atmosfera wokół przedsiębiorczości. Przynajmniej od momentu roku słyszę w środowiskach publicznych, że przedsiębiorczość to nie jawi się być do końca cokolwiek pozytywnego. Tam nie chwali się naszych firm. Na odwrót - mówi podczas XXVII Forum Ekonomicznego w Krynicy w rozmowie z Business Insider Polska Jan Krzysztof Bielecki, były premier, zostały prezes Pekao, a w tej chwili doradca w EY. Wskazuje również kilka czynników, które skutecznie duszą zapędy rozwoje polskich przedsiębiorstw.

Damian Szymański, Business Insider Polska: Stopa inwestycji w Naszym kraju spadła do najniższego pułapu od 1996 r. Pomimo dobrej koniunktury nad Wisłą i na świecie, firmy za nic nie pragną wydawać swojej gotówki i inwestować. Ekonomiści głowią się, dlaczego tak się historia. Czuje się Pan zaniepokojony?

Jan Krzysztof Bielecki: To poważny problem. Wpływ inwestycji na rozwój polskiego PKB jest nieomal żaden. One urosły ostatnio o 0, 8 proc. Znacznie poniżej oczekiwań. Co więcej, zastój obserwujemy nawet w inwestycjach publicznych wspieranych pieniędzmi z Unii Europejskiej. Każdy czeka, aż ów lampy ruszą z kopyta. Emituje mi się jednak, że powinniśmy skupiać się dzięki inwestycjach prorozwojowych. Bo chociaż nowe drogi czy ulice są ważne i reperują naszą jakość życia, nie zaakceptować przyczyniają się do robienia lepszych, bardziej zaawansowanych produktów. A takich inwestycji mnie teraz najbardziej brakuje.

Zobacz też: Mateusz Morawiecki: Życzyłbym sobie, żeby przy strukturze PKB więcej stało się inwestycji, a trochę w mniejszym stopniu konsumpcji

Co więc jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

Zacznijmy najpierw od sektora spółek skarbu państwa. Tamtejsza niechęć do inwestycji jest, w moim odczuciu, związana z powszechnie występującą zmianą zarządów. Fachowo oznacza się to ładem korporacyjnym. W niektórych kompaniach obserwujemy już trzecią zmianę kadrową. Na pewno odrzucić sprzyja to długofalowemu planowi rozwoju firmy, skoro kierownik danego przedsiębiorstwa nie ma świadomość, czy będzie na tym podejściu dłużej niż kilka miesięcy.

NBP w swych raportach pisze także na temat otoczeniu prowadzenia biznesu.

No właśnie. Druga sprawa wówczas pogarszający się klimat dookoła przedsiębiorczości. Przynajmniej od r. słyszę w mediach globalnych, że przedsiębiorczość to odrzucić jest do końca trochę pozytywnego. Tam nie chwali się naszych firm. Na odwrót. Mnożą się sygnały, iż od przedsiębiorców będzie się więcej egzekwować należności. "Musicie płacić więcej podatków, ponieważ przez lata było sporo nieprawidłowości. Będziemy się tobie bacznie przyglądać" – w mniejszym stopniu więcej taka jest retoryka.

Ale przecież wicepremier Morawiecki mówił podczas tegorocznego Forum w Krynicy, iż chce wprowadzić konstytucję gwoli biznesu, a wiele ułatwień dla prowadzenia biznesu obecnie zostało uchwalonych. To powinno pomagać, a nie utrudniać cały proces.

Proszę Pana, przedsiębiorcy nie opierają się na deklaracjach. Ich ciekawi czy wzrosła liczba inspekcji w firmie, czy mu bardziej dokręcają śrubę, lub mniej. Jeśli wszyscy mówią, że liczba kontroli się zwiększyła, a rząd stosuje w praktyce korekty podatków, choćby zostały nawet najsłuszniejsze, to to składa się na spory klimat inwestycyjny. Co więcej słyszy się, że co poniektórzy chcą nawet zmienić ordynację podatkową. Takie deklaracje zwiększają niepewność.

Tylko atmosfera przeszkadza w inwestowaniu?

Nie tylko. Według mnie wydaje się także szereg przedsiębiorców przy moim wieku, którzy zastanawiają się nad sukcesją. Pamiętajmy, że ludzie z mojego pokolenia, którzy na początku transformacji uchodzili za niesłychanie młodych, dzisiaj osiągają ilość lat emerytalnych. A to w końcu nie służy szykowaniu projektów rozwojowych. Znam kilku szefów firm, którzy mówią: "Niech nowy plan inwestycyjny zostanie już na głowie naszego syna. On i faktycznie zaraz będzie o każdemu decydował". Więc w rzeczywistości jesteśmy obecnie w tzw. sezonie przejściowym.

Musimy aczkolwiek zastrzec, że wciąż poruszamy się w sferze intuicji, analizujemy jednostkowe przypadki, gdyż nie ma porządnych badań makroekonomicznych, które rozpracowują to zjawisko.

Wielu ekonomistów wydaje się zdania, że kiedy ruszą inwestycje publiczne, ruszą także nakłady na środki stałe przedsiębiorstw związanych z cyklem koniunkturalnym. Będą one jak mówią niektórzy kołem zamachowym dla kompletnych sektorów.

Znam te recenzje. Zdajmy pytanie o plan takich inwestycji. Pewnie przy branzy budowlanej będziemy notowali doniosłe wzrosty. Ale czy w pewno tego chcemy? Czy to zbuduje naszej firmie wartość dodaną do naszej gospodarki? Śmiem wątpić, bądź od budowy dróg lokalnych, poprawi się innowacyjność technologiczna różnych branż. Baza rozwojowa danego kraju nie winna opierać się na inwestycjach infrastrukturalnych.

Potrzebujemy silniejszego impulsu. Skoro mówimy na temat innowacyjnej gospodarce, aż prosi się, żeby zobaczyć wówczas na liczbach. Niestety, ciągle nie obserwujemy tych wzrostów. Polski sektor prywatny wydaje się być dość kruchy. Kiedy popatrzymy na to, ile jest polskich prywatnych firm na temat obrotach powyżej 100 mln dol., to okaże się, że jest ich w porządku. 400. Podczas gdy w Anglii jest ich ok. 7 tys. Czy nasza firma w czymś ustępujemy Brytyjczykom?

Ile wart jest światowy zbyt akcji