Ceny mieszkań w polskich metropoliach - wzrost w Jak i również kwartale 2018 r.

W wybranych miastach ceny mieszkań znacząco wzrosły. To dopiero początek

Utrzymujący się bardzo duży popyt na mieszkania jak i również coraz większe problemy wraz z gruntami pod zabudowę a mianowicie to główne przyczyny raz za razem wyższych cen mieszkań. Dane z I kwartału 2018 r. pokazują, że po niektórych polskich miastach ów wzrost jest szczególnie duży.

Z informacji zobrazowanych przez NBP wynika, iż w I kwartale 2018 r. ceny mieszkań poszły w górę w większości miast wojewódzkich, przeciętnie o 300–400 zł zbytnio 1 mkw. Najbardziej wzrosły ceny w Bydgoszczy, aż o 14, 5 proc. Średnia cena 4971 zł/mkw. urosła do 5696 zł/mkw. To o tyle zaskakujące, że Bydgoszcz odrzucić była dotychczas rynkiem przede wszystkim drogim, a ceny zostały tam raczej stabilne.

Ceny mieszkań w własnym mieście możesz sprawdzić dzięki: nieruchomości. onet. pl

Sporo urosły również stawki w Gdańsku. W stosunku do Jak i również kwartału 2017 r. są większe o 800 zł/mkw. Dotychczasowa średnia koszt za mkw. - 6430 wzrosła do 7255 zł. To skok o 13 proc. O ponad jedenaście, 5 proc. w trakcie roku kalendarzowego wzrosły ceny w Szczecinie, a np. w Krakowie o 7 proc. We Wrocławiu ceny wzrosły o blisko 5 proc., przeciętnie 400 zł/mkw. Podobnie stało się w Warszawie.

Foto: RynekPierwotny. pl

W mniejszych metropoliach ceny mieszkań są stabilne

Jedynym miastem wojewódzkim, w jakim ceny spadły w I kwartale 2018 r. dawny Kielce. W pozostałych miastach wojewódzkich wzrosty cen domów były niewielkie, najczęściej rzędu około 100 zł/mkw. Pójdzie to w parze spośród o wiele mniejszym popytem na lokale poza metropoliami. To potwierdzenie trendu promocji inwestycyjnych, z myślą o najmie mieszkania bądź ulokowaniu kapitału.

Foto: RynekPierwotny. pl

Problem z gruntami i niekończący się popyt na mieszkania

Są dwa główne powody wzrostu cen mieszkań w ostatnim czasie. Pierwszym, jak wynika z analiz agencji bankowej centralnego, jest fakt, iż popyt na mieszkania „urwał się ze smyczy podaży". To znaczy, że podaż nie nadąża za popytem. Zapotrzebowanie na mieszkania, w szczególności w metropoliach, jest w dużej mierze większe, niż są w tej chwili w stanie wybudować programiści. Dla tych ostatnich wówczas zupełnie nie taka zła pozycja - kupujący coraz ostrzej rywalizują o mieszkania, postanawiają się na nabywanie tak zwane. "dziur w ziemi". Deweloperzy mogą więc windować koszty.

Do drugiej połowy 2017 r. deweloperzy nadążali jeszcze za potrzebami nabywających, dlatego ceny były po miarę atrakcyjne. Wbrew końca programu MdM mieszkania nadal świetnie się sprzedawały i sprzedają.

Druga przyczyna wzrostu cen wówczas problem zarówno dla nabywających, jak i dla sprzedających. Coraz trudniej o tereny po zabudowę. Ceny ludzi, które jeszcze można nabyć, są coraz wyższe, jak przekłada się i zostanie się przekładało na stawki za mieszkania.

Eksperci uważają, że nie ma zagrożenia bańką cenową podobną do tej, z jaką mieliśmy do czynienia 10 lat temu. Choć mieszaniny procentowe są niskie, a marże stabilne, to dziś ciężej uzyskać finansowanie kupna mieszkaniowego, do tego dochodzi przymus wkładu własnego. Poza tymże – wydaje się, iż większą odpowiedzialnością cechują się sami deweloperzy, którym jest zależne, by nie przegrzać sektorze.

Aktualne ceny domów możesz sprawdzić na witrynie: nieruchomości. onet. pl

500 plus. ZBP proponuje procedury cyberbezpieczeństwa w programie